Wyszukiwarka

Menu O serwisie

NOWE DEFINICJE: Roślina-artystka

 

Roślina, podobnie jak zwierzę, uczestniczy w historii sztuki w sposób bierny oraz aktywny. Może być narzędziem lub współtwórczynią. Drzewo, krzew, owoc, kwiat, nasiono – każdy element może być wykorzystany i przetworzony przez artystę.

Płótno powstaje z lnu, bawełny, juty lub konopi. Rama, na które jest ono naciągnięte, zazwyczaj jest z drewna. Z tego samego surowca zrobione są trzonki pędzla. Zdarza się, że z naturalnych barwników powstają farby. Surowcem wykorzystywanym do produkcji tkanin również są rośliny. Abakany – słynne monumentalne rzeźby Magdaleny Abakanowicz – zostały utkane z sizalu, czyli włókna agawy. Pozostaje jednak pytanie: czy patrząc na obraz namalowany na płótnie lub na tkaninę wyprodukowaną z roślinnego materiału myślimy o roślinach? Raczej nie. Natura jest zupełnie niewidoczna, dopóki nie staje się tematem dzieła sztuki.

Still Life of Dahlias with Pineapple and Grapes by Johan Laurentz Jensen
Johan Laurentz Jensen, „Martwa natura z daliami, ananasem i winogronami”, 1835.

Najbardziej znany gatunek malarski, który zajmuje się roślinością to martwe natury. Są to kompozycje złożone z owoców, warzyw, kwiatów oraz innych przedmiotów lub istot (np. owadów). Co oznacza tutaj przymiotnik „martwy”? Przecież nie chodzi o to, że natura jest na tych obrazach nieżywa. Chodzi raczej o to, że została ona utrwalona i nie podlega zmianom, które moglibyśmy zaobserwować, jeśli oglądalibyśmy ją na żywo. „Martwy” w tym przypadku może oznaczać nieruchomy lub bierny. (Warto jednak zwrócić uwagę na to, że w języku angielskim nazwa tego gatunku jest zgoła inna i brzmi „still life”, a więc „wciąż żywotny”). Tym, co na pewno wyróżnia martwą naturę na tle innych gatunków, jest brak postaci ludzkiej na obrazie. Natura jest przez człowieka jedynie namalowana, a następnie oglądana.

Fra Juan Sánchez Cotán - Still-Life with Game, Vegetable and Fruit - WGA20725

Juan Sánchez Cotán, „Martwa natura z dziczyzną, warzywami i owocami”, 1602

 Vincent van Gogh, „Słoneczniki”, 1888

Współczesną interpretacją tego gatunku jest seria Elżbiety Jabłońskiej – „Przypadkowa przyjemność: sitka”. Artystka fotografowała resztki jedzenia, które osadzały się na sitku umieszczonym w zlewie. Wszystkie obierki i plastry owoców są prezentowane w spójnej, kolistej kompozycji.

* * *

Nie można też zapominać, że zanim atlasy botaniczne wypełniły się cyfrowymi fotografiami roślin, to za wizualną stronę takich publikacji odpowiadał artysta, który tworzył grafiki roślin: na papierze odtwarzał strukturę liści, ich kontur i kolor. Takie atlasy miały za zadanie porządkować wiedzę o naturze: można było dowiedzieć się z nich, jakie gatunki w ogóle istnieją na świecie i jaką pełnią funkcję w całym ekosystemie, w jakim środowisku występują.

Dziś ten temat również jest ważny i inspirujący dla artystów, którzy traktują swoją twórczość jak naukowe laboratorium. Diana Lelonek – założycielka „Centre for the Living Things” [„Centrum dla żywych rzeczy”] – dokumentuje życie roślin wśród przedmiotów porzuconych przez człowieka. Nasiono, które przypadkowo trafia na żyzny teren, zaczyna tam kiełkować. Ziarno nie potrzebuje zbyt wiele, by zacząć się rozwijać: trochę ziemi, słońca i wody. Dlatego też Lelonek natrafia na plastikową butelkę, w której rośnie rozchodnik ostry lub pojemnik po margarynie zamieszkały przez mchy i porosty. Jeśli podczas codziennych spacerów wytężysz uważnie wzrok, to na pewno znajdziesz podobne obiekty, które stają się dziełami sztuki dopiero wtedy, gdy artystka postanawia je sfotografować.

Sedum acre L. on the plastic bottle (PET) / photograph of the found object / Center for the Living Things, 2016

różne gatunki mchów i roślin na opakowaniu polietylenowym, fotografia obiektu znalezionego. / Center for The Living Things , 2016

Jakie emocje towarzyszą oglądaniu takich fotografii? Czy współczujemy tym roślinom, czy też podziwiamy ich determinację? Czy można powiedzieć, że prace Lelonek tworzą współczesny atlas roślin w ich nowym środowisku?

Sama artystka tak mówi o swoich działaniach: „Śmiecio-rośliny same zaczęły na mnie trafiać, spotykałam je wielokrotnie podczas spacerów po lasach. Ale dopiero w pewnym momencie zorientowałam się, że należy przyjrzeć się im bliżej, bo są całkiem nową formą życia”.

* * *

Relacja człowieka i natury jest bardzo złożona. Z jednej strony człowiek jest częścią naturalnego krajobrazu, z drugiej strony stara się zapanować nad przyrodą. Krzysztof Maniak w swoich pracach skupia się na pierwszym aspekcie tej relacji.

Natura zachwyca, ale też przeraża. Odbieramy ją zmysłowo: oglądamy, wąchamy, dotykamy… U Maniaka relacja z naturą może mieć charakter miłosny. Patrzy on na rośliny i drzewa jak na ukochaną osobę: zachwyca się każdym jej detalem i wchodzi z nią w relację cielesną. Granice między tym, co ludzkie i tym, co naturalne, zacierają się.

Krzysztof Maniak, bez tytułu, fotografia cyfrowa, 2015

Tajemniczość roślin wynika z ich umiejętności samoodnawialności: jest w nich niekończąca się energia, która nakazuje im wciąż żyć i rozmnażać się. Jeśli urwiesz kawałek gałązki, to drzewo i tak wypuści w tym lub innym miejscu świeży pęd. Nawet jeśli wyrwiesz drzewo z korzeniami, to i tak istnieje duże prawdopodobieństwo, że jego nasiona już zostały rozsiane po najbliższych terenach przez wiatr, ptaki i owady, więc puste miejsce po dębie zajmie kilka nowych sadzonek nieśmiało wychylających się z ziemi. Ostatecznie natura i tak stawia na swoim.

 * * *

Teresa Murak to polska artystka, która jako jedna z pierwszych w Polsce zaczęła tworzyć dzieła należące do nurtu sztuki ziemi (land art). Jednym z jej ulubionych żywych tworzyw jest rzeżucha. Artystka, na pytanie dlaczego właśnie tę roślinę wybrała na swój znak rozpoznawczy, odpowiada: „przede wszystkim rośnie bardzo szybko i niemal w każdych warunkach, nawet bez ziemi, na wacie czy tkaninie. Wystarczy trochę wody. To dlatego w czasie Wielkanocy wysiewamy ją jako symbol odradzającego się życia”.

* * *

Przestrzeń galerii może zostać w pełni zawładnięta przez naturę. Per Kristian Nygård stworzył instalację zatytułowaną „Not Red But Green” [„Nie Czerwone, tylko Zielone”]. Pomieszczenia wypełnił ziemią, na której potem zasiał trawę. Można powiedzieć, że artysta zaprosił przyrodę do wnętrza i pozwolił jej zająć całą przestrzeń przeznaczoną do tej pory dla człowieka.

 

Nieco inaczej postąpił Paweł Althamer w Galerii Foksal w 1996 roku.

Przestrzeń galerii zamienił w poczekalnię, w której znajdowały się tylko dwa krzesła, wentylator i schody prowadzące do wyjścia z galerii przez okno. Wszystko wskazywało na to, że galeria jest tylko miejscem tymczasowym, a prawdziwa przygoda zaczyna się poza jej granicami. Karol Sienkiewicz w swojej książce „Zatańczą ci, co drżeli” pisze: „Althamera zachwycił niewielki park przy galerii, do którego nikt nie miał wstępu – otoczony płotem, zapuszczony fragment dzikiej zieleni w środku miasta, z romantycznym, omszałym pniem powalonego drzewa. Niby nie brzmi to jak nie wiadomo jakie odkrycie, ale w historii galerii nikt go jeszcze nie dokonał”.

Osoby odwiedzające galerię rzeczywiście potraktowały poważnie zaproszenie artysty do uważnego przyjrzenia się temu, co znajdowało się za oknem. U Sienkiewicza czytamy: „Magia Althamera działała. Można było odnieść wrażenie, że schodki prowadzą do obrazu wiszącego na ścianie. Wychodziło się przez obraz, a park przesiąkał urzekająco surrealistyczną atmosferą. Ogród stawał się tajemniczym ogrodem”.

Co ciekawe, ta zielona przestrzeń została zauważona dopiero po artystycznej interwencji. Ale to nie oznacza, że przed wystawą Althamera ten teren był mniej urodziwy lub mniej interesujący. Przyroda sama w sobie nie ma potrzeby, by być oglądana i podziwiana. To dopiero człowiek zaczyna się jej przyglądać: taktuje ją jak dzieło sztuki.

* * *

Krytyczne spojrzenie na problem relacji człowieka i natury reprezentuje Joanna Rajkowska i jej instalacja zatytułowana „Ja do waszego nieba nie wejdę”. Pionowa konstrukcja składa się z pni i korzeni drzew, które zostały wycięte z Puszczy Białowieskiej. Oglądamy to, co zazwyczaj jest ukryte przed wzrokiem człowieka. Korzenie, które dostarczają roślinie składników odżywczych, są teraz martwe i całkowicie bezużyteczne. Zdaje się, że Rajkowska, tworząc tę instalację, pyta: Dlaczego?

 * * *

Anya Gallacio jest autorką pracy „Preserve ‘Beauty’” [„Zachować 'Piękno'”]. Obiekt ten składa się z pięciuset żywych gerber umieszczonych za taflą szkła. W trakcie prezentacji kwiaty zmieniają swój wygląd – ale czy przestają być piękne? Tak wyglądało to dzieło pierwszego dnia prezentacji:

Anya Gallacio, Preserve 'Beauty', fot. Studio FilmLove

A tak po dwóch miesiącach:

Anya Gallacio, Preserve 'Beauty', fot. Studio FilmLOVE

 

* * *

Pytania:
♦ Dlaczego kwiaty mają różny kształt i kolor? Czy człowiek może mieć na to wpływ?
♦ Czy można powiedzieć, że artyści przedstawiający lub wykorzystujący rośliny w swoich pracach pozwalają przyrodzie zaistnieć?
♦ Czy kultura i natura zawsze muszą się wykluczać?
♦ Czym różni się namalowany kwiat od żywej rośliny?
♦ Czy rośliny są piękne same w sobie?
♦ Co to znaczy, że dzieło sztuki wykorzystujące rośliny jako tworzywo ma wymiar krytyczny?

 

Tagi:

Oświadczenie o dostępności

projekt: agata biskup / made by Wordpressotwiera się w nowej karcie and mem!otwiera się w nowej karcie